czwartek, 26 grudnia 2013

You're beautiful, no matter what they say.

Gdy wracam w rodzinne strony uwielbiam urządzać sobie takie małe powroty do przeszłości. Z nostalgią przerzucam stronice książek o Sarze z Avonlea, Kubusiu Puchatku czy mini-horrorach z serii książek o Ulicy Strachu. Czytam ich fragmenty i uśmiecham się pod nosem, wspominając, jak zawinięta w kołdrę, uzbrojona w kilka kubków herbaty, spędzałam długie godziny nad losami bohaterów i moimi własnymi marzeniami...
Wywołującymi emocje czytadłami są też moje pamiętniki - to coś, co młode dziewczęta piszą zamiast bloga ;) Nie służyło do użytku publicznego, dzięki czemu szczerze jak na spowiedzi zapisywałam każde słowo... Ze zdumieniem i wzruszeniem patrzę na daty typu 1996, 2000, 2003... gdzieś między stronice zatknięte są bilety z moich pierwszych koncertowych wypraw z 2006 roku, które mimo wszystko na zawsze pozostawią ciepły ślad i dużo dobrych emocji. Śmieję się w głos czytając o niektórych kłótniach z koleżankami, z ponurą zadumą obserwuję, jak niektóre rzeczy w otoczeniu nie zmieniły się ani trochę...

Smutkiem napawa też fakt, jak wiele synonimów do "nienawidzę siebie" znałam w wieku tych nastu lat. I jak długi czas zajmuje walka z takim nastawieniem - która tak naprawdę się nie kończy... Gruba osoba, która nie lubi nie tylko swojego ciała, ale i siebie od środka, nawet odchudzona jest trochę jak alkoholik, który wyszedł z nałogu. Niby akceptuje swoje słabości, uczy się lubić swoje ciało - ba, może nawet naprawdę je lubić, ale każda porażka przywraca negatywne emocje, które taka osoba kieruje przeciwko sobie. To jest jak spirala, którą bardzo łatwo nakręcić- parę centymetrów więcej w obwodach powoduje, że w lustrze widzi się prawie jak w krzywym zwierciadle. Zaczyna też myśleć o sobie w kategoriach nudy, głupoty, wykluczenia społecznego. I tak naprawdę nie robi wtedy różnicy, czy nosi rozmiar 38 czy 50.






"W odniesieniu do życia społecznego okazało się, że osoby otyłe rzadziej wychodzą do kina lub teatru i spotykają się ze znajomymi niż osoby, które mają prawidłową masę ciała. Zauważono również dużo
mniejszą aktywność fizyczną, między innymi rzadsze spacerowanie, co jest czynnikiem nasilającym utrzymywanie się nadmiernej masy ciała. Możliwe, że uboższe życie społeczne, jakie zaobserwowano u otyłych osób, ma związek z niską samooceną spowodowaną wyglądem fizycznym."*

"W badaniach przeprowadzonych przez Randa i Macgregora zapytano osoby otyłe, które przeszły zabieg chirurgiczny, czy chciałyby zamienić swój uprzedni stan fizjologiczny na jakieś inne  zaburzenie. Wszyscy zapytani pacjenci woleli mieć trądzik, dysleksję, głuchotę, cukrzycę, a część z nich wolała nawet utratę wzroku lub amputację kończyny. Towarzyszy temu dodatkowo obniżona samoocena, która jest wynikiem postrzegania swojego wyglądu w negatywny sposób. W niektórych przypadkach niska samoocena, która początkowo wiąże się jedynie z wyglądem fizycznym, przenosi się na inne sfery życia i w efekcie prowadzi do nadmiernej generalizacji i poczucia beznadziejności również w sferze zawodowej, uczuciowej i innych aspektach funkcjonowania danej jednostki. Negatywna samoocena w niektórych przypadkach jest wzmacniana przez negatywne reakcje ze strony otoczenia społecznego, brak wsparcia, błędne przekonania i stereotypowe myślenie o otyłych osobach."*

W artykule podkreślono również, że osoby z nadwagą częściej odczuwają agresję oraz mają niższe libido - i to zarówno dlatego, bo odczuwają niższy popęd seksualny (o wpływie aktywności fizycznej i zdrowego stylu życia na seks już pisałam tutaj), ale również dlatego, gdyż wstydząc się swojego ciała bagatelizują ten obszar życia nadając mu znaczenie mało istotne.

Kwestia samoakceptacji u osób z nadwagą jest problemem złożonym. Nie każda osoba z nadwagą podchodzi do swojej tuszy z takim samym ładunkiem emocjonalnym. I nie każda szuka winy w każdej innej części siebie. Prawdziwe polubienie (pokochanie!) siebie to wiele lat pracy. Nieprzerwanej - taka osoba musi nauczyć się skupiać na sobie w zupełnie inny sposób niż dotychczas, jednocześnie starając się właśnie skupiać na sobie jak najmniej. Musi mieć świadomość, ze w gorszych chwilach te "demony" będą do niej wracać i potrzeba dużej siły, by nie dopuścić ich znów do głosu. Pomaga w tym sport, przyjaciele, pomaga skupienie na pasjach, afirmacje, muzyka... Takich uniknąć się nie da - ważne jednak by nie dać się im wciągnąć, zawładnąć. Dać sobie dyspensę na jeden wieczór użalania się nad sobą i wstać następnego dnia z zupełnie innym nastawieniem.




*"Otyłość i co dalej? O psychologicznych konsekwencjach nadmiernej masy ciała" A. Jurć, P.Bogdański.

Zobacz również:  Świąteczny poradnik przetrwania  |  Kobiety mojego życia  |  How I met my Cell Phone

7 komentarzy:

  1. Dla mnie jesteś idealna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kimkolwiek nie jesteś - dziękuję! :*

      Usuń
  2. najważniejsze czuc się dobrze we własnej skórze :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Choćby nie wiem, ile pracy to wymagało, o swoje wnętrze również należy dbać... :)

      Usuń
  3. Problemy z samoakceptacją to naprawdę poważna sprawa. Niejednokrotnie dochodzi przez to tragedii. Bardzo pomocne w wyjściu z takiego dołka psychicznego jest odnalezienie pasji, hobby, czegoś, co będzie ważniejsze od odnajdywania w sobie mankamentów. Dobrze, że to napisałaś! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mam nadzieję, że im więcej będzie się o tym mówić, tym więcej osób zobaczy, że to naprawdę działa. Pozytywne nastawienie i lubienie siebie to krok milowy w kierunku szczęśliwego życia :)

      Usuń