Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Junk Food. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Junk Food. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Z archiwum X. Zapytaj Izoldy.

Od razu mówię, że ten post nie jest pierwszej świeżości, poleżał już swoje w folderze na kompie i zapomniałam o nim na śmierć. Powstał przy okazji wizytowania Górnego Śląska, gdy czekając na moje wiedźmy, siedziałam w McDonalds'ie (hahahaha! tak! Nad czarną kawą, ale czułam się jak szpieg w krainie dreszczowców, bo od zapachów faktycznie miałam dreszcze i to wcale nie przyjemne). Zaczepiona zostałam wtedy przez dwóch żuli i jednego młodziana - mieszkańcy Katowic to bardzo kontaktowi ludzie :)

sobota, 28 grudnia 2013

Super Size Me. Rzecz o fast foodach.

Przy okazji wspomnianej w poprzednim poście podróży do przeszłości natknęłam się na wydanie specjalne „Super linii” o nazwie „Szczupła dziewczyna” z 2002 roku. Przejrzałam z rozrzewnieniem myśląc, że dieta dla 16+ to już niekoniecznie, bo mój plus za wcale nie taki długi czas zdubluje szesnastkę (no dobra, jeszcze kawałek jest, ale już bliżej niż dalej), a porady w stylu „podejdź do niego na przerwie i zagadaj” to też już trochę za późno. Choć psychotest „Kocha nie kocha” przyda się jeszcze z pewnością :P
Tak swoją drogą, pamiętacie te koszmarne psychotesty, które zamieszczano w każdym Brawo i innych młodzieżowych czasopismach? Z wypiekami na twarzy liczyło się odpowiedzi a, b i c, żeby wiedzieć, czy jesteś pisana szkolnemu playboyowi czy cichemu kujonowi, ile lat będziesz mieć zmieniając stan cywilny i czy dominującą cechą Twojego charakteru jest nieśmiałość. To były czasy… W chwili obecnej na czasie jest tylko jeden quiz. Polecam.

niedziela, 9 czerwca 2013

Hells Kitchen!

Uwielbiam ćwiczyć. Uwielbiam ten stan, kiedy skamlę, że już nie mogę i robię kolejną serię w zestawie, kiedy pokonuję swoje własne granice - czuję się wtedy wolna, silna i resetuję wszystkie złe myśli.
Niestety, złą dietą można zmarnotrawić każdą ilość ćwiczeń - fakty są takie, że piękne ciało jest efektem w 70% odpowiedniej diety* i tylko w 30% z ćwiczeń. Owszem, są to elementy, które muszą się uzupełniać - sama dieta sprawi, że ciało będzie mało jędrne i wciąż zagrożone efektem jojo, zaś same ćwiczenia wpłyną korzystnie, owszem, jednak na 90% nie osiągniemy wymarzonego celu. Zaśmiecony złym jedzeniem organizm będzie je tak czy inaczej odkładał, ciało będzie opuchnięte, pełne toksyn, poziom energii również nie będzie właściwy.
Właściwe jedzenie, w wielkim skrócie, wyklucza oczywiście fast foody, nadmierne ilości słodyczy (od czasu do czasu człowiek musi, i może, ale niech ten czas to będzie tydzień, nie między śniadaniem a obiadem, obiadem i kolacją, kolacją i śniadaniem..). Ostawcie białe pieczywo i makarony na rzecz produktów pełnoziarnistych. Jedzcie świeże owoce, warzywa, chude mięso i również chudy nabiał. Nie róbcie sobie krzywdy frytkami, macdonaldsowymi burgerami, chipsami i słodkimi, gazowanymi napojami. Warto swój jadłospis oprzeć o piramidę żywienia (w jedynej słusznej, ulepszonej wersji :) ). Nie zapominamy o wodzie!