Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Regeneracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Regeneracja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 listopada 2017

Jak sobie radzić z DOMSami (zakwasami)?

Dziś będzie o bólu. Swoją drogą, ciekawe, jak to o mnie świadczy, że na słowo „Ból” dodaję „i Panik” i wyobraźnia podsuwa mi obraz dwóch stworzeń z disneyowskiej produkcji o Herkulesie? ;) Nie poruszę tu jednak ani kwestii pomocników Hadesa, ani żadnych spraw, jakie były przedmiotem którejkolwiek z twarzy Greya.



Tak zwane zakwasy, bo o nich będzie mowa, to chyba ten rodzaj bólu, jaki lubi każdy trenujący. Lubi na zasadzie podobnej, jak się lubi ulubiony przedmiot w szkole - niby fajnie chłonąć wiedzę i dostawać za to wysokie noty, ale ciągłe kartkówki mogą dać w kość, zwłaszcza, jeśli mamy do obrobienia jeszcze kilka innych przedmiotów. Podobnie rzecz ma się z zakwasami - boli, mamy satysfakcję z dobrze wykonanego treningu, jednak jak zrobić porządny metabolik, kiedy ledwie jesteśmy w stanie zrobić kilka kroków, a piciu kawy towarzyszy ała ała ała? ;)
Oczywiście należy rozróżnić dwie rzeczy, a więc faktyczne zakwasy oraz DOMSy, które zakwasami również potocznie bywają zwane.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Setny post: Śpiąca Izolda.

Jedną z rzeczy, których o mnie (chyba) jeszcze nie wiecie jest fakt, że potrafię zasnąć w niemal każdym środku transportu. Spałam już w pociągach, autobusach, tramwajach, dosypiałam w metrze. Samochody to rzecz oczywista – jestem jak dzieci, wożone przez rodziców po osiedlu, bo tylko w ten sposób są w stanie zasnąć – słyszę dźwięk przekręcanego kluczyka i moje powieki robią się ciężkie prawie tak, jak mój tyłek ;) Ostatnio trochę z tym walczę (sukcesywnie!), ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Moja przyjaciółka po dziś dzień wypomina mi, że spałam na wycieczce dżipem po Saharze, obrywając łbem o blaszany sufit niemal przy każdej piaskowej górce, czyli często... Na swoją obronę mam tylko to, że noc wcześniej nie spałam, ale to tak czy inaczej był hardcore..


Gwiazdami zdjęć tego posta są Wtorek (kot) i Miauki (ponoć też kot, ale krążą plotki, że to albo niedźwiedź albo zupełnie nowy gatunek)


Być może bierze się to stad, że jestem notorycznie niewyspana. Z reguły kładę się spać między północą a drugą w nocy, wstaję między 6 a 7 (z obowiązkową przerwą o 4:30, bo wtedy budzi mnie Wtoras domagając się śniadania; mądralom od wychowywania kotów od razu mówię, że ignor w tym wypadku nie działa, próbowałam. Kilka dni z rzędu byłam omiaukiwana i deptana od 4:30 do momentu wstania z łóżka).

niedziela, 2 marca 2014

Akcja regeneracja!

Złote zasady skutecznego budowania sylwetki marzeń są powszechnie znane. Formułkę "Eat, Train, Sleep, Repeat" znamy wszyscy, choć mi najbardziej podoba się ta poniżej:


Powszechnie wiadomo, ze Izolda lubi jeść, lodówka stanowi punkt centralny mojego życia. Jedni mają otłarzyki Justina Biebera a inni lodówkę. Pod tym względem jestem bardzo podobna do mojego kota.

O ile o części jedzeniowej i treningowej pisałam już sporo, o tyle część regeneracyjną jakoś pomijałam, co zamierzam nadrobić. To ta część, która bardzo podoba się zwłaszcza gatunkowi lwów kanapowych. Zanim przedstawię moje ulubione formy regeneracyjne - może parę słów o tym, dlaczego regeneracja i rest day'e są takie ważne (i to nawet bardzo, bardzo ważne - ich brak może znacznie zubożyć efekty naszej pracy).
  • Podczas regeneracji odbudowują się włókna mięśniowe uszkodzone podczas treningu. Jest to szczególnie istotne w treningu siłowym. TUTAJ znajdziecie szczegółowo wypisane, jak dużo czasu potrzeba na zregenerowanie konkretnych partii. Zresztą jakoś wierzyć mi się nie chce, by po porządnym leg daysie można było zrobić serię przysiadów ze sztangą ;)
  • Podczas regeneracji uzupełniamy straconą energię i płyny,
  • Zapobiegamy efektowi przetrenowania,
  • Regeneracja pomaga regulować poziom kortyzolu - hormonu stresu, który w nadmiarze może skutecznie zaszkodzić naszej walce o piękną sylwetkę.

sobota, 10 sierpnia 2013

Panienka z okienka. Anabolicznego.

Było o IG, więc naturalną koleją rzeczy musi być o oknie anabolicznym. Temat jak dla mnie ciekawy, bo wiele osób wpisuje go w kategorię mitów treningowych, jeszcze inni stawiają je na piedestale prawie na równi z Dylanem/Kelly z "Beverly Hills 90210" (i tu młodsze pokolenia robią wielkie oczy, bo nie mają pojęcia o co cho; droga młodzieży, to taki serial z czasów, kiedy my, starzy ludzie byliśmy jeszcze pozbawieni zmarszczek, a nasze mamy zestawiały bardzo pumpiaste spodnie z poduszkami w ramionach marynarki i fryzurą bardzo w stylu afro).