Dziś będzie trochę bardziej na
poważnie. Dziś będzie o marzeniach…
Jako mała dziewczynka (nie ukrywajmy,
trochę pulpet, na babcinej hodowli) marzyłam, że zostanę
piosenkarką. W repertuarze miałam głównie „Rolnik sam w
dolinie..”, którym zamęczałam otoczenie do utraty tchu (mojego)
i włosów (ich, tych rwanych z głowy w przypływie desperacji).
Istnieją na to twarde dowody – włosów nikt nie spamiątkował ,
ale taśmy prawdy rodzice przechowują w archiwum. Zapewne na
wypadek, gdybym kiedyś wywinęła jakiś numer i chcieli mnie
zaszantażować ;)

