Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trening obwodowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trening obwodowy. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 grudnia 2014

Ale w koło jest wesoło!

Kiedy w niedzielny poranek przetarłam oczęta, w głowie mej zalęgły się słowa, które w zasadzie tkwią tam cały czas: jedzenie i trening. Znaczy, co dziś na śniadanie i na co mam ochotę pod względem treningowym? 

Śniadanie to jeden z moich ulubionych posiłków i choć prawie zawsze wygląda tak samo (placek owsiany, owsianka z twarogiem czy wieśniakiem, z dodatkami orzechów i owoców), to jest ten rodzaj monotonii, którego nigdy nie mam dość.



Podobnie jest w przypadku treningu obwodowego, który po analizie aktywnościowych pragnień zagościł znów w moich skromnych progach - i po przypomnieniu sobie, dlaczego aż tak go uwielbiam, będzie znów u mnie gościł znaczenie częściej. O samych obwodówkach pisałam już nie raz, zbiór artykułów w tym temacie znajdziecie po jednym magicznym kliku ;) 
Przypomnę jednak kilka zasad: wybieracie sobie dowolną liczbę stacji (u mnie tym razem było 12), w które wplatacie różne ćwiczenia, najlepiej takie, które angażują całe ciało. Wykorzystujcie do tego posiadane sprzęty - piłki, taśmy, trx, obciążenia, podwyższenia - wszystko, co pomoże Wam urozmaicić trening i zmusić ciało do większego wysiłku. Oczywiście taki trening można wykonać nawet be sprzętu, wszystko zależy od Was i Waszej inwencji :) Ponadto pamiętajcie, że w każdym ćwiczeniu możemy modyfikować trudność poprzez większe tempo, większe obciążenie czy bardziej zaawasowaną formę. Świetnym przykładem progresji ćwiczenia pod względem zaawansowania jest chociażby pompka:

Pompka przy ścianie -> Pompka z kolanami na macie-> Zwykła pompka-> Pompka z nogami na podwyższeniu -> Pompka w oparciu na bosu -> Pompka z jedną ręką opartą na podłodze, a drugą na bosu czy piłce lekarskiej etc.

W przypadku obciążeń, sugerowałabym, by nie wybierać za dużych, ale też nie oszczędzajcie się bardzo bardzo ;P - ten ciężar również powinien być dyktowany Waszym zaawansowaniem, stażem oraz tym, jak szybko możecie wykonywać dane ćwiczenie bez krzywdzenia techniki.

Taki trening ma jeszcze jeden plus - w formie przedstawionej poniżej jest odmianą interwału, więc atakujemy niechciany tłuszczyk. Ponieważ macie dowolność wyboru ćwiczeń, możecie je dostosować do dostępnej Wam przestrzeni mieszkalnej i wykonać trening nawet na bardzo małej powierzchni.



Liczba stacji: 12
Rundy: 3
Stacja: 40s work, 10s rest (w czasie restu zerkamy na rozpiskę i przechodzimy do kolejnego ćwiczenia)
Przerwa między rundami: 1,5 min

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Los Treneros i Tłuszczowe Łzy

W mej pamięci nieustannie żywe jest wspomnienie z czasów licealnych (kiedy to waga oscylowała w swoich najwyższych granicach ever, a ja zamiast porannych przebieżek wolałam dodatkową porcję białego chleba z grubą warstwą masła). Wspomnienie to dotyczy jednego z wuefistów, który podczas zajęć na szkolnej siłowni postawił mnie przed zdjęciem pięknej, szczupłej pani w stroju do ćwiczeń z lat 90 i powiedział, że nie wyjdę stąd dopóki nie zacznę wyglądać jak ona. Wtedy też poczułam jeszcze dotkliwiej każdy swój nadprogramowy kilogram, zaś po wf-ie pocieszyłam się słodką bułką ze szkolnego sklepiku (no bo przecież nigdy nie będę wyglądać jak ta pani, więc co mi tam.. a drożdżóweczka taka pyszna!). Gdyby ktoś wtedy powiedział, że będę zachwycać się aktywnością fizyczną, interwałami, Shaunami i wszystkim, co można powiązać z życiem w wersji Fit, popukałabym się w czoło z pełnym przekonaniem, mając go za szaleńca. Podobnież, gdyby powiedziano mi, że poprowadzę jakiekolwiek zajęcia grupowe. Zdarzało mi się co prawda to już wcześniej, ale raczej dla grona znajomych bądź ludzi indywidualnie, zaś w miniony weekend miałam niewątpliwą przyjemność pomęczyć nieco większe grono osób, które wcześniej mnie nie znały, przynajmniej osobiście. Czas wykorzystać na coś swoje uprawnienia trenerskie, wszak operacje i przeprowadzki mam już za sobą - no excuses. Bójcie się ;)

Jakiś czas temu kuzynka, z którą w dzieciństwie odgniatałyśmy sobie tyłki godzinami dyskutując na nocnikach, zaproponowała mi bym w ramach prowadzonej przez nią akcji "Bądź Fit Na Orliku" poprowadziła jakieś zajęcia. Trzeba Wam wiedzieć, że Hania całe życie była jednym chodzącym mięśniem i wtedy, gdy ja paradowałam ze swoimi fałdkami, ona miała sześciopak na brzuchu i talię osy. Niewiele się u niej zresztą zmieniło, mimo urodzenia dwójki dzieci.
Sobota powitała nas pięknym słońcem, całkiem wysoką temperaturą i mnie osobiście - nutką niecierpliwego oczekiwania. W ręce dzierżyłam teczkę z rozpisanymi i rozrysowanymi ćwiczeniami, w telefonie miałam ustawiony timer interwałowy, u boku zaś ulubioną siostrę i kochaną Kasię. Nasze ojczyste tereny są jak już wiecie bajkowe- mnóstwo zieleni, góry dokoła, wciśnięty tam kompleks sportowy to wymarzone miejsce na trening. Na miejscu czekała na nas grupka sympatycznych i chętnych do ćwiczeń pań. Rozgrzewkę poprowadziła Hania, w tle śpiewała Shakira, ja zaś w międzyczasie rozstawiłam poszczególne stacje. Interwał połączony z obwodem miał trwać dokładnie 20 minut i 40 sekund, tak jak na rozpisce poniżej, z tym, że przerwa między obwodami trwała 50 sekund.

niedziela, 26 stycznia 2014

Top Trendy czyli co w Fitnessach piszczy


Wrzucam z lekkim opóźnieniem.. ;)


Jest sobota, 18 dzień stycznia. Jednocześnie jest to dzień pierwszego od kilkunastu dni restu, który miałam zamiar znów przesunąć – ale obiecałam, że dam sobie odpocząć i nie rzucam słów na wiatr. Dni restu to w życiu każdego fit-maniaka takie chwile, kiedy dopadają go egzystencjalne myśli, bo dzień bez treningu to taki trochę smutny dzień bez celu. Człowiek wysypia się porządnie, serwuje sobie wartościowe śniadanie, przy okazji przeglądając piętrzącą się na kanapie prasę (scena niemal jak z życia hollywoodzkiej gwiazdeczki), tęsknym spojrzeniem obrzuca stojącą w kącie torbę z rzeczami na siłkę i z ciężkim sercem ładuje ją do szafy, żeby nie kusiła.
Serio, takie sceny np. z czekoladą nigdy nie mają miejsca.
Później ów człowiek, który w Waszych wyobrażeniach nieprzypadkowo powinien przyjąć postać pięknej brunetki z długimi nogami i jędrnym tyłkiem ( :P ), zagląda w różne miejsca w Internetach zastanawiając się, jak spędzić ten dzień. Ostatecznie wyprawia się na odwiedzanie okolicznych szmateksów, by w końcu zająć miejsce w Starbuniu i pisać na ulubione tematy. Starbuń pełen jest innych zaopatrzonych w laptopy ludzi- głównie płci męskiej, w hipsterskich ciuchach i z brodami, które w Warszawie są wciąż trendy. 



Człowiek sadowi się przy oknie i tęsknie obrzuca spojrzeniem każdą osobę wchodzącą i wychodzącą z siłowni – bo zapomniałam dodać, że oczywiście, wybrał kawiarnię przy siłce;)  Jest to pewien kompromis, tak sądzę. Przy okazji, rozglądając się po osobniczkach płci żeńskiej człowiek zauważa, że za blogerkę modową nikt go nie weźmie – nie ma czapki z napisem SWAG, bluzy z wizerunkiem zwierzątka, galaktycznych legginsów, ani nawet chłopca z grzywką zaczesaną na bok. Co gorsza, nie jara się Beyonce, a z jego słuchawek dobiega buńczuczne „Nie wierzę skur***om” wywrzaskiwane przez Roguca. Przejdźmy do meritum.

czwartek, 29 sierpnia 2013

What goes around, turns around. Trening obwodowy, bez Justina niestety.

W weekend ciocia Izolda pierwszy raz w życiu miała okazję zrobić prawdziwy, zorganizowany trening obwodowy (w wersji funkcjonalnej). Co prawda bardzo jej to przypominało jej własny trening- killer, z tym, że miało to między poszczególnymi ćwiczeniami uspokajające cardio, no i jak to w klubie fitness, wykorzystywało więcej sprzętu i nie była sama w tej słodkiej katordze, byli i pozostali członkowie Drużyny Pierścienia.

Zaczęło się oczywiście od rozgrzewki. Pani prowadząca energicznie kazała nam machać czym popadnie, oczywiście we właściwy sposób i w odpowiedniej kolejności. Rozgrzewka jak rozgrzewka, nie wykończyła nas zbytnio, więc patrzyliśmy na siebie spojrzeniami mówiącymi „i o co było tyle krzyku?”. Krzyk zaczął się później, jak już zobaczyliśmy, co jest na której stacji. O ile ćwiczenia na nogi (typu wbieganie na step czy włażenie na podest) to nie taki znów problem, to ilość pompek mnie nie zachwyciła... a nie ma to tamto, jak się robi to się robi, a jak się nie robi to pani krzyczy. Co gorsza, jak człowiek ma słabą technikę to krzyczy również. Przysiad ze sztangą spoko, aczkolwiek wtedy trudniej jest utrzymać kolana jak trzeba. Pompka odwrotna na triceps dała mi po nosie ze względu na swoje tempo (pani krzyczała tempo, tempo, tempo, była jak Jillian!) Było mi nieco szkoda, że trening skończył się dość szybko, ale odczułam co trzeba. Całkiem nieźle jak na dzień regeneracji.. bo to właśnie było w planie, ale znowu w życiu mi nie wyszło ;-)