Ten tekst tworzyłam niejako na raty, przy czym najpierw powstała część obrazkowa, po czym przerwałam jego tworzenie (bo musiałam wyjść na trening), później minęły lata świetlne podczas których okazało się, że Ewa Ch. też się zwierzała ze swoich zawodowych przeszłości, więc popadłam w wątpliwość, czy w ogóle publikować. Po tej chwili marazmu, kiedy to spać w nocy nie mogłam w obawie o to, czy to nie pójdzie w plagiat, postanowiłam: zamieszczę, ale to, co miało iść na końcu, pójdzie na początek.
I tak oto wpis zaczyna się nie w roku 2004, a w 2013.
Część I.
Nadwaga i otyłość w Polsce, ulubiona aktywność naszych krajan i najczęściej wymieniane wymówki.
W mojej obecnej pracy mam dużo wspólnego z wyszukiwaniem danych medycznych. Stąd też czasem mam okazję natykać się na różne statystyki, ściśle wiążące się z moimi zainteresowaniami- jak wiadomo cukrzyca, otyłość i nadwaga, brak ruchu, to są wszystko rzeczy, które prowadzą do powikłań, na temat których ja później muszę generować wykresy, tabelki, długie warstwy tekstu i inne cuda na kiju wołające "What the fox says?". Było już o nadwadze i otyłości wśród dzieci, więc teraz pora na dorosłych.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wymówki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wymówki. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 5 grudnia 2013
poniedziałek, 9 września 2013
Deszcze niespokojne poszarpały świat.
Scenka będzie z życia wzięta, z gatunku tych dla ludzi o
mocnych nerwach (ostatnio tego sporo, może jednak przerzucę się na pisanie
thrillerów?). Człowiek jest na diecie (nie, to jeszcze nie ten mrożący krew w
żyłach element), pilnuje swojego planu treningowego i daje z siebie wszystko
podczas ćwiczeń (nie, to dalej nie to) i nagle bach (to to)! Nadchodzi dzień, kiedy
odpuszcza sobie trening, daje namówić na pizzę i piwo, a później pożera pół słoiczka
nutelli, którą zachomikował na wypadek wojny (wiadomo, wojna to rzecz okropna i
mocno nadwątla życiowy optymizm, nutella byłaby elementem podnoszącym na duchu
i dodającym energii – osobiście uważam, że każda fabryka nutelli powinna mieć
schron gdzie podczas zagrożenia mogliby uciekać ludzie).
sobota, 17 sierpnia 2013
Ja noszę dres, dres fajny jest!
Dawno, dawno temu dostawałam spazmów przed wystawami Kazara i Gino Rossi. Efektem tych spazmów było zazwyczaj poważne nadszarpnięcie budżetu i zaopatrzenie się w kolejną parę trzynastocentymetrowych szpilek, które owszem, wyglądają bosko, ale nadają się tylko na tak zwane wielkie wyjścia (dosłownie wielkie, zakładając je dobijam prawie do 190 cm ;) ), ale są tak śliczne...
Ostatnio takich spazmów doznaję jednak w zgoła innych miejscach.
Nie, nie mówimy tu o Cheescake Corner, ani o Coffee Heaven (R.I.P. my Tiger Chai Latte - odkąd dowiedziałam się, że masz 420 kcal w średniej porcji - 17 gram tłuszczu, 16 białka i 52 węgli - wiedziałam, że nasze drogi muszą się rozejść...) /tu biedna Izolda spojrzała ze smutkiem i na swoją czarną jak smoła kawę, którą tak naprawdę kocha, ale nie oszukujmy się, facet na koniu z reklamy Old Spice uświadomił nam o co cho, wystarczy to przełożyć na grunt kawowy ;) /
Wracając do tematu spazmów, bo lekko zboczyłam z kursu - teraz szlocham i wołam o pomstę do wszystkich bóstw opiekujących się moim portfelem (tak naprawdę opiekują się nim jakieś podstępne, złodziejskie gnomy :P ) przed wystawami Nike, Adidasa, Reeboka, City Sporta... Zwłaszcza w tym ostatnim czasem udaje mi się złowić coś fajnego. Pomimo, że wszystkie one obfitują w naprawdę piękne kolekcje, wyglądające jak ósmy cud fitnessowego świata, to jednak ceny powalają, nie każdego stać. Z zachwytem przyjmuję propozycje sieciówek, które również wprowadzają na rynek linie sportowe, jednym z moich faworytów jest tu H&M, z którego pochodzi kilka moich ulubionych spodenek, koszulek, sportowych biustonoszy i absolutnych faworytów - bluzek z wbudowanymi stanikami, dzięki którym świat stał się lepszym miejscem ;)
Ostatnio takich spazmów doznaję jednak w zgoła innych miejscach.
Nie, nie mówimy tu o Cheescake Corner, ani o Coffee Heaven (R.I.P. my Tiger Chai Latte - odkąd dowiedziałam się, że masz 420 kcal w średniej porcji - 17 gram tłuszczu, 16 białka i 52 węgli - wiedziałam, że nasze drogi muszą się rozejść...) /tu biedna Izolda spojrzała ze smutkiem i na swoją czarną jak smoła kawę, którą tak naprawdę kocha, ale nie oszukujmy się, facet na koniu z reklamy Old Spice uświadomił nam o co cho, wystarczy to przełożyć na grunt kawowy ;) /
Wracając do tematu spazmów, bo lekko zboczyłam z kursu - teraz szlocham i wołam o pomstę do wszystkich bóstw opiekujących się moim portfelem (tak naprawdę opiekują się nim jakieś podstępne, złodziejskie gnomy :P ) przed wystawami Nike, Adidasa, Reeboka, City Sporta... Zwłaszcza w tym ostatnim czasem udaje mi się złowić coś fajnego. Pomimo, że wszystkie one obfitują w naprawdę piękne kolekcje, wyglądające jak ósmy cud fitnessowego świata, to jednak ceny powalają, nie każdego stać. Z zachwytem przyjmuję propozycje sieciówek, które również wprowadzają na rynek linie sportowe, jednym z moich faworytów jest tu H&M, z którego pochodzi kilka moich ulubionych spodenek, koszulek, sportowych biustonoszy i absolutnych faworytów - bluzek z wbudowanymi stanikami, dzięki którym świat stał się lepszym miejscem ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
