Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skinny fat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skinny fat. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 czerwca 2013

Chude grubasy

Jak już zapewne wspominałam, BMI kłamie i jest jednym z najmniej miarodajnych wskaźników masy ciała. - według niego kulturysta jest otyły a galaretowate ciałko z oponą z przodu, o ile mieści się w jakiś granicach wagowych ustalonych za prawidłowe, jest w normie.
Błąd.
Każde z nas miało w życiu w swoim otoczeniu chudą szczapę o figurze modelki, która w życiu nie brała udziału w zajęciach sportowych (od tego się poci!), zajadała się hamburgerami, frytkami i czekoladą, które zapijała, rzecz jasna, słodkim sokiem lub colą i z radością obrzucała spojrzeniem pełnym triumfu koleżanki ślęczace nad pomidorem, wodą mineralną i spędzające długie godziny na siłowni.
O tak, wiele z nas wtedy dałoby wiele, by przez chwilę być nią i móc nawciskać się wszystkiego do granic możliwości bez najmniejszego wyrzutu sumienia.
I tu właśnie tkwi błąd, który chuda koleżanka pojmie dopiero wiele lat później.
Bo chuda koleżanka w rzeczywisości może mieć.. nadwagę. Nie w sensie dosłownym, ale jeśli policzymy jej stosunek tkanki tłuszczowej do mięśni, to wychodzi jakaś koszmarna liczba, nie wskazująca na nic dobrego.
Jak poznać "skinny fat"? To właśnie taki jedzący wszystko chudzielec, lub osoba obsesyjnie pilnująca by nie przekroczyć dziennie jakiejś mkroskopijnej ilosci kalorii - i w obu przypadkach są to rzeczy śmieciowe, pozbawione jakichkolwiek wartości odżywczych. Nie pija wody mineralnej. Nie uprawia sportu (lub robi tylko ćwiczenia cardio), mało sypia, pali, dużo imprezuje, Wystarczy ściagnąć z takiej osoby ubranie by zobaczyć, że jej skóra jest pozbawiona jędrności, ma skłonność do skórki pomarańczowej, szybko się męczy. Tłuszcz osadza się także na narządach wewnętrznych, powodując takie same zagrożenia, jak u osoby naprawdę otyłej.