O indeksie glikemicznym już wspominałam i wspominać będę
niejednokrotnie, bo temat jest znacznie głębszy niż umysł konia Joli Rutowicz,
ba (że o samej Joli nie wspomnę). Tak w ogóle, to nie było ostatnio o
celebrytach poza smrodem Brada P., prawda?
Szybki przegląd właściwej prasy (no dobra, nie oszukujmy
się, pudelka) pozwala stwierdzić, że świat żyje haloweenowymi przebierankami na
hollywoodzkich party (furorę robi Paris Hilton, której wywalając język udało
się przebrać za Miley Cyrus, ulubienicę wszystkich mam – każda marzy, by jej
córka poszła w ślady liżącej młotek pannicy), oraz procesem pociążowego
chudnięcia dwóch pań – księżnej Kate (która w zaskakującym tempie odzyskuje
swoje chudziutkie kształty) i Kim Kardashian (której chudziutkie kształty
raczej nie grożą). Słowem – nuda. Muszę sobie teraz kupić jakiegoś Focusa, żeby
wywalić z głowy ten chłam.



