Siłownie
w życiu zmieniałam równie często jak miejsca zamieszkania - siłą
rzeczy. Bywały mniejsze, bywały większe, lepsze i gorsze. Szukając
opinii natykam się na takie kwiatki jak ŚWIEŻO WYFROTEROWANE I
WYPOLEROWANE podłogi (serio, bez żadnych mat. Wyobrażacie sobie
targanie sztangi i jednoczesne ślizganie się po połodze? Już
widzę ten martwy ciąg sumo z rozjeżdżającymi się nogami... Na
szczęście w mojej obecnej są niemal wszędzie wykładziny - więc
nic się nie rozjeżdża, no i jak puści się ciężar na ziemię,
to nikt nie krzyczy, że rysuję podłogę (takie rzeczy też się
zdarzyły, pan trener kazał ostrożnie obchodzić się z kettlami,
żeby nie rysować posadzki :D ). Minusem mojej obecnej siłki jest
mała ilość talerzy (więc jest walka ;) ) i to, że na niektórych
nawet nie ma napisanej wagi. Jej ogromnym plusem jest za to fakt, że
znajduje się 200 metrów od domu i jest czynna do północy.
Bardzo
możliwe, że niedługo wygoda trochę ucierpi, bo doskwiera mi brak
bosu, piłek, kettli czy worków bułgarskich, a lubię mieć szeroki
wybór przy wykonywaniu ćwiczeń i czasem sobie urozmaicać
podstawowe ćwiczenia, zwiększając przy okazji osiągane z nich
korzyści (np. bulgarian squat robiony z nogą opartą o piłkę -
spróbujcie kiedyś :) ).
Póki
co jednak trenuję na tym, co mam - bo sama sztanga i hantle też
wystarczą, by zrobić świetny trening :)
Także
tego... moje top 5 siłownianych ćwiczeń ostatnimi czasy. Wbrew
pozorom nie ma wśród nich ćwiczeń bicepsowych ;)
Screeny anatomiczne ćwiczeń zapożyczyłam z "Atlasu treningu siłowego" Delaviera ( <3 )




